Życie z dzieckiem w wieku szkolnym to karuzela emocji i wrażeń, często przyprawiająca o zawrót głowy.

 Niemniej można zapanować nad chaosem – zdyscyplinować dziecko tak, by go nie stłamsić i nie złamać, a samemu… nie osiwieć. Da się – zachowując ustalone granice – dawać mu poczucie bezpieczeństwa i… zrozumienia. To ciężka praca, ale przecież nikt nie mówił, że będzie lekko! 

Zachowania typowe dla dzieci w wieku szkolnym.

  1. Zbuntowany uczeń… Sprzeciw dziecka w wieku szkolnym nie jest już zwyczajnym „nie” – ono częściej pójdzie w wyzywające zachowania, knowania czy prowokujący ton wypowiedzi.

    Szkoła to pierwszy poważny kroki w dorosłość, a nowa życiowa rola „uczeń”, w mniemaniu dzieci, przekłada się na życiowe kompetencje. I tak pojawiają się pierwsze próbki sprzeciwu wobec ustalonego porządku. Z pewnością wiesz, o czym mowa: cięte riposty (zwane często pyskowaniem), niekończąca się wymiana zdań i prowokacyjne wypowiedzi, jawne nieposłuszeństwo – nie tylko w stosunku do rodziców, ale i nauczycieli. Tak, owe wychowawcze „atrakcje” to cały wachlarz zachowań, tak werbalnych, jak i wyrażających się poprzez rozmaite zachowania, często – z punktu widzenia człowieka dorosłego – uznawane za bezzasadne czy wręcz irracjonalne. 

    Dlaczego tak się dzieje?

    Często, zwłaszcza wtedy, gdy opadają ci ręce, zastanawiasz się, jaki to koszmarny gen przeistacza twoje dziecko w wrednego i złośliwego potworka (i założę się, że „nosicielem” genu jest członek rodziny partnera, najpewniej teściowa:)). Tymczasem owe buntownicze zapędy wcale nie oznaczają, że trafił ci się wyjątkowo krnąbrny egzemplarz. Twoje dziecko po prostu, siłą swej ekspresji:

    ·    próbuje sprawować kontrolę nad sytuacją. To taki mały zamach na autorytety – najczęściej mamę i tatę, ale często nie omija tez wychowawcy w szkole;
    ·    testuje granice, które – jakby nie było – zmieniają się wraz z wiekiem dziecka;
    ·    próbuje wyrazić nie tylko swoje zdanie, potrzeby i wizje, ale i samego siebie – zaznacza swoją obecność w świecie;
    ·    deklaruje swą indywidualność, samodzielność i niezależności;
    ·    wyraża niechęć do podporządkowania się – chce, by w jego świecie obowiązywały także jego zasady.

    Jak sobie radzić z buntownikiem

    Prawda jest taka, że naprawdę niepokojąca jest sytuacja, gdyby dziecko nie ma potrzeby wyrażania siebie i swoich poglądów, i to w żaden sposób. Gdyby tak zatem spojrzeć na małego buntownika jak na indywidualistę, czy po prostu osobę z charakterem – całość wygląda nieco lepiej, prawda? Nie zmienia to – a szkoda – faktu, że codzienność z silną osobowością chwilami może przypominać horror. Co zatem robić, jak postępować, by dziecka nie złamać, nie stłamsić i nie zniechęcić do wyrażania siebie i swej opinii, a jednocześnie utrzymać w mocy zasady, zdrowe proporcje i relacje, i zapewnić tym samym – swą mądrością, wiedzą i władzą rodzicielską – poczucie bezpieczeństwa? 

       Staraj się dotrzeć do sedna. Jeśli będziesz się uważnie przyglądać i przeanalizujesz codzienne sytuacje, być może wpadniesz na trop, który pozwoli ci ustalić przyczyny trudnych sytuacji i przykrych zachowań. Czasem wystarczy, że posłuchasz, co dziecko chce ci powiedzieć (może czas na jakieś domowe rewolucje na poziomie zasad czy granic?) albo zapewnisz mu margines czasu (bo poranny pośpiech wywołuje u niego furię) bądź swobody (może na przykład, jak płachta na byka, działa na niego forma, w jakieś go o coś prosisz?).

    ·    Przyjrzyj się waszej codzienności – zasadom, relacjom, harmonogramowi dnia, podziałom obowiązków. Być może wkradł się w nie chaos, stres, niejasności i to on – ów zaburzony porządek rzeczy – jest przyczyną niepokojących zachowań (bądź je wzmacnia)? Czy zasady są przestrzegane (a może niektóre trzeba dostosować do realiów), a obowiązki – oczywiste, no i adekwatne do wieku (hasło „posprzątaj pokój” naprawdę może być nie tylko przytłaczające, ale i zupełnie niejasne)? Popatrz na to oczami dziecka i: np. obowiązki podziel na mniejsze zadania. Może dziecko za mało czasu spędza na beztroskiej zabawie, a chodzenie spać po dobranocce jest trochę – w jego mniemaniu – nieuczciwe (chodzę spać jak dla dzidziuś!)? Naprawdę czasem wystarczy mały ruch organizacyjny, by wszystko wskoczyło na właściwe tory.

    ·    Wskazuj na konsekwencje złego zachowania. Najpierw upewnij się, że dziecko wie, co powinno robić, a czego zdecydowanie nie. Uświadom mu, że zachowania, które ostatnio serwuje, są niedopuszczalne – ono naprawdę może tego nie dostrzegać (albo skali zjawiska). Czasem zdarza nam się przeceniać dzieci, ich możliwości intelektualne – nie traktuj dziecka jak równorzędnego sobie partnera! Wskazuj też na konsekwencje zachowania – kary i inne dotkliwe, namacalne restrykcje to jedno. Jest jednak jeszcze inna pula konsekwencji: to, że cię rani słowami, wprowadza złą atmosferę do domu albo wystawia sobie złe świadectwo.

    ·    Wzmacniaj pozytywne wzorce – dostrzegaj i doceniaj dobre zachowanie. Nie chodzi o to, by w życiu chwiać się, jak wiatr zawieje i przemykać przez nie cichutko, na palcach, by nikomu nie sprawić przykrości czy zawodu. Warto jednak mieć i kręgosłup, i swoje zdanie, niemniej ważny jest i styl, i forma ich wyrażania. Mów o tym (ale i prezentuj na co dzień). Chwal, podkreślaj też, że widzisz, gdy twoje dziecko stara się, walczy ze sobą i zachowuje się tak, że może być z siebie dumne! Unikaj także sytuacji, w ​​których dziecko może być bardziej skłonne do wyzywających zachowań, tonuj jego zapędy i ucz go tego samego (sprawdzają się techniki relaksacyjne, takie jak oddychanie czy liczenie) 

        Szanuj swoje dziecko – traktuj je tak, jak sama chciałbyś być traktowana. Pamiętaj, że dziecko, tak jak i ty, ma prawo do gorszego dnia, złego humoru czy chandry. Bądź wyrozumiała – nie znaczy to oczywiście, że masz wyrzec się bycia stanowczą i konsekwentną (nigdy!), ale mów do dziecka z miłością i… zrozumieniem. Dawaj przykład, w jaki sposób traktować innych oraz jak wyrażać swe zdanie, prośby i sprzeciw, w sposób cywilizowany i na poziomie.

    ·    Rozmawiaj. Zadawaj pytania pomocnicze (pamiętaj jednak, żeby poziom wypowiedzi dostosować do wieku dziecka!) – czego chce, dlaczego się złości, co chce osiągnąć. Pokaż mu też drugą stronę medalu – opisz, jak ty widzisz te sytuacje. Bliskość z pewnością pomoże wam przetrwać trudne chwile oraz wypracować sensowne rozwiązanie. Nie bój się kompromisu w obawie przed tym, że stracisz autorytet. Wspólne stanowisko to dobry pomysł – wciąż jesteś stroną decyzyjną, ale dajesz dziecku poczucie, że i jego zdanie się liczy. To cenna lekcja i dowód zaufania, które z pewnością zaprocentują.

    Jeżeli wyzywające zachowania utrzymują się przez dłuższy czas i są wyjątkowo silne (napady złości, agresji, ale zamykanie się w sobie czy depresja), dziecko wyraźnie nie panuje nad tym, co go męczy, przekłada się na jego wyniki w szkole i relacje z bliskimi i rówieśnikami – koniecznie skonsultuj się z lekarzem.

  2. Kolejny problem pozwoliłam sobie nazwać życiem jak w stop klatce……Działanie w żółwim tempie, tak bardzo frustrujące dla nas, wiecznie spieszących się dorosłych, to problem typowy dla dzieciaków w wieku szkolnym.

    Niezależnie od tego, czy twoje dziecko traci wieczność, by zjeść śniadanie, ponieważ ma żółwi temperament, guzdrze się z przekory czy jawnej niechęci (założenia ‘tych’ spodni, pójścia dziś do ‘tej’ cioci), czy też – wręcz przeciwnie – ignoruje narzucone prze ciebie tempo zupełnie niechcący (kłopoty z koncentracją, tendencje do wyłączania się), mamy dla ciebie dobrą wiadomość. 

    Otóż istnieją sposoby, dzięki którym możesz owe zachowania wyeliminować.

    Zrozum, dlaczego dziecko marudzi

     być może dziecko nie odziedziczyło twojego temperamentu i nie jest typem dynamicznego osobnika – jego mozolne poruszanie się jest integralną cechą osobowości. Cóż, takie ma usposobienie i – jak to mówią – tempo i życiowy refleks szachisty.

    ·    Niektóre dzieci z kolei, z natury są bardziej podatne na wyłączanie się – zamyślają się, marzą czy śnią na jawie. Być wyrozumiała – być może twoje dziecko będzie kiedyś niezwykle spełnionym artystą?

    ·    To, że twój syn zwleka z odrabianiem lekcji, a córce bardzo opornie idzie sprzątanie biurka, może wynikać z tego, że w danej chwili skoncentrowani są na cokolwiek innych – absorbujących – czynnościach. Ta niezdolność do płynnego przejścia od jednego zajęcia do drugiego (albo usłyszenia polecenie, gdy jest się zajętym czymś innym) jest typowa dla dzieci, zwłaszcza małych, którym brak jeszcze nawyków organizacyjnych, umiejętności ustanawiania priorytetów. Bądź cierpliwa – pomagaj (dobrymi wskazówkami i wzorcami) uczyć im się samodyscypliny.

    ·    Czasem, zwłaszcza wtedy, gdy wcześniej takie zachowania nie występowały, takie działanie w żółwim tempie może być formą sabotażu. Wówczas przyjrzyj się uważnie waszej rodzinie i codzienności – czy w ostatnim czasie coś się zmieniło? Może to sposób na wyrażenie niechęci lub próba zwrócenia na siebie uwagi? A może sprawiły to przyjemne okoliczności – oczekiwanie na coś bądź kogoś, pochłaniające myślami nowości – i owe frustrujące konsekwencje sama minią?

    Rozmawiaj twarzą w twarz

    Zachowuj zimną krew. Czujesz, że wybuchniesz. Ochłoń, pooddychaj, zachowaj zimną krew. Nie krzycz, nie warcz. Jeśli twój podniesiony głos zmotywuje dziecko do działania, możesz być pewna, że twe zwycięstwo będzie sytuacją jednorazową. Pamiętaj też, że to, co dla nas – dorosłych – jest oczywiste, dla dziecka niekoniecznie. Ono dopiero nabiera nawyków, wciąż się uczy. Na razie też ma swoje, dziecięce priorytety. Zatem: wyraź się jasno – złap kontakt wzrokowy i powtórz polecenie. Podkreśl, że – po raz kolejny – prosisz o włożenie ubrań do szafy. Mało tego – liczysz na to, że tym razem dziecko zareaguje. Co więcej, masz nadzieję, że w przyszłości będzie samo wiedziało, że po przyjściu do domu, zdjęciu wierzchnich ubrań, należy je schować.

    Wyjaśniaj konsekwencje guzdrania się

    Wcale nie niecne sztuczki

    Czasem, zamiast strategii, trzeba wykazać się sprytem. Niektóre dzieci, w chwili, gdy słyszą „idziemy spać”, przypominają sobie o wielu rzeczach, które muszą zrobić właśnie teraz, przed snem. Wystarczy, że porę na dobranoc ogłosić kilka minut wcześniej niż zazwyczaj… To samo rano – może warto ustawić budzić nieco wcześniej?

    Przyjrzyj się harmonogramowi – dnia, tygodnia…

    Czasem patrzymy na dziecko, jego życie, z perspektywy człowieka dorosłego, który – jakby nie patrzeć – już wiele umie, ogrom rzeczy i zjawisk wydaje mu się też być oczywistymi. Naszemu myśleniu i postrzeganiu często brakuje elastyczności i finezji. Mamy ambicje, potrzeby, plany… Chcemy dla dziecka jak najlepiej, wiadomo, ale czasem jesteśmy strasznie poważni, zadaniowi i sztywni, przez co zapominamy, że dziecko jest i potrzebuje być… dzieckiem. Warto zrewidować jego plan dnia – może za dużo w nim gier komputerowych czy oglądania telewizji, a za mało czasu na zabawę i kwestie organizacyjne? A może harmonogram dnia i tygodnia malucha jest wypełniony tak, że nie ma czasu na nic nie robienie i zwykłe leniuchowanie? Pamiętajmy, że dzieci potrzebują luzu, czasu dla siebie, swoich myśli i ważnych spraw. Mają jeszcze dużo czasu, by stać się wiecznie spieszącymi się dorosłymi.

    3. Konfliktów między rodzeństwem ciąg dalszy…

    Cóż, ogień między rodzeństwem jest zawsze – innej opcji nie ma.

    W chwilach zwątpienia warto skoncentrować się na myśli, że takie sytuacje mają niewątpliwe plusy:dzieci, które dorastają z rodzeństwem, w naturalny sposób uczą się, jak radzić sobie z rywalizacją, w konstruktywny sposób rozwiązywać sytuacje sporne, kształcą też dwie ważne umiejętności życiowe – współpracy i kompromisu. 

    My jako rodzice zamiast dwoić się i troić, by sprawdzić się w roli sędziego, rozjemcy i negocjatora spróbujmy zrozumieć

    dlaczego pojawia się konflikt.

    Często dajemy się zwieść pozorom, a może – także z wygodnictwa – nie zagłębiamy się przesadnie w temat. Ot, dzieci żyją ze sobą jak pies z kotem, nic wielkiego. Teraz kłócą się o klocki, przed chwilą stoczyły walkę o miejsce na kanapie, to bliżej mamy, a za chwilę wymyślą inny powód. Owszem, choć przyczyna zazwyczaj bywa banalna, problem – zwłaszcza, jeśli dzieci walczą ze sobą zażarcie i nader często – może okazać się poważniejszy. Być może bowiem nie chodzi o to, kto pierwszy zagra z tatą w domino i kogo relację dnia najpierw powinna wysłuchać mama. Być może z dzieckiem coś się dzieje (stres, kłopoty w szkole) bądź frustruje go sytuacja wewnątrzrodzinna (zazdrość o siostrę czy brata, poczucie, że jest niesprawiedliwie traktowane).

    Traktujcie się z powagą i szacunkiem 

    Traktuj dzieci z powagą i szacunkiem, to jest tak, jak sama chcesz być traktowana, ale tego samego wymagaj od nich. Zachęcaj do kulturalnej wymiany argumentów (naprawdę się da!), do słuchania racji drugiej strony. Nie stosuj babcinych metod w stylu: „jesteś starszy – ustąp” albo „nie możesz, bo… bo jesteś młodszy”. Ucz słuchać i… rozumieć. Staraj się być elastyczna, nie traktuj dzieci według tego samego szablonu – pamiętaj, że każde z nich jest inne. Nie faworyzuj – pamiętaj jednak, że sprawiedliwie nie zawsze znaczy po równo.

  3. Z wyczuciem wkraczaj w konfliktNiektórzy rodzice są zdania, że najlepiej dla ich dzieci będzie, gdy te konflikty między sobą będą rozwiązywać na własną rękę. Brak zaangażowania ze strony rodzica owszem, pomaga dzieciom rozwijać ważne umiejętności społeczne, ale wyłącznie do momentu, kiedy sytuacja nie zaczyna wymykać się spod kontroli: gdy spór się zaogni, emocje sięgną zenitu, a w ruch pójdą pięści bądź ostre słowa (czyli konflikt przestanie być zarządzany w sposób konstruktywny). Agresja – także werbalna – wymaga interwencji. Mów, że w waszym domu takie zachowania są niedopuszczalne.

    Wysłuchaj każdej ze stron

    Czasem zbyt szybko, bez zapoznania się z sytuacją, orzekamy wyrok. Pamiętaj, że każda strona ma swoją argumentację i wersję zdarzeń, co więcej – każda musi mieć prawo ją wypowiedzieć. Zachęcaj dzieci, by opowiedziały o swoich odczuciach, szczegółach zdarzenia. Pytaj, w czym widzą problem, dlaczego są zdenerwowane. To pozwoli ci nie tylko uzyskać ogląd sprawy. Dzięki takim rozmowom lepiej poznasz swoje dziecko, ale i ono… pozna siebie.

    Zachęcaj do porozumienia

    Zachęcaj dzieci do spojrzenia na obiekt sporu z punktu widzenia siostry czy brata. To nie tylko sprawi, że dzieciaki wytonują, ale będą rozbudzały swa empatię oraz praktykowały sztukę negocjacji, przez co łatwiej im będzie wypracowywać kompromisy w przyszłości. Chwal za każde, nawet najmniejsze próby dogadania się i rozsądnego zachowania.

  4. Marudzenie Dziecko w wieku szkolnym potrafi wyprowadzić z równowagi jednym z najbardziej rozpraszających i skrajnie irytujących dźwięków – czymś w rodzaju skomlenia. Ktoś powiedział, że owo jęczenie (domowy słownik ma mnóstwo synonimów) to tajna broń dzieci. I coś w tym jest, bo – jak mało co – potrafi wyssać energię, i to nie tylko dlatego, że przyprawia o ból głowy, ale i przez to, że trudno nam tak właściwie zrozumieć jego sens, no i intencje syna czy córki. Niezależnie od tego, czy dziecko jęczy hobbystycznie, zupełnie bez celu, próbuje zwrócić na siebie uwagę bądź w tym upatruje sposobu na wyrażenie siebie, jest zjawiskiem niepożądanym.

 

 

 

  1. Pyskowanie.Dla dziecka pyskowanie to prosty sposób na wyrażenie siebie i emocji, występujący na każdym etapie rozwoju, z tym, że czasem ma tendencje do nasilania się. Na pewno wiele zależy od temperamentu dziecka i jego charakteru, stosunków pomiędzy nim a rodzicami, ale dochodzą do tego także kwestie wychowania i dyscypliny. Niezależnie od przyczyn, „pyskowanie”, zdecydowanie należy z tym walczyć. Warto na spokojnie, konsekwentnie temperować zapędy dziecka i uczyć go, jak komunikować się i wyrażać swoja opinię w sposób akceptowalny – z szacunkiem dla rozmówcy.

Dlaczego dzieci pskują.

Dlaczego dzieci „pyskują”?

·    próbują sprawować kontrolę nad swoim życiem (zwłaszcza dzieci, które np. idąc do szkoły, czują się nagle strasznie dojrzałe i dorosłe),

·    testują granice (licząc na to, że wiek i czas pomogą im je nieco przesunąć, na korzyść dziecka, rzecz jasna),

·    chcą wyrazić nie tylko swoje zdanie, ale i siebie (przecież nie są już maluchami z przedszkola!),

·    demonstruje swą niezależność (jak wyżej),

·    czują się niedostrzegane, niedoceniane, niezauważane (co z tym zrobisz?),

·    jakiś temat sprawia, że kipią od emocji (a będzie ich coraz więcej),

·    mają problemy, z którym nie umieją sobie poradzić (często nawet nie umieją nazwać czy dostrzec),

·    mają zadziorny charakter, lubią prowokować, łatwo je wyprowadzić z równowagi (wychowywanie indywidualistów i dzieci charakternych, impulsywnych niejednemu rodzicowi przywodzi na myśl syzyfową pracę),

·    dążą do napięć i ich rozładowywania wskutek zmęczenia, stresu czy głodu (dorośli też tak mają, nieprawda?).

Niezależnie od stylu wychowania, zażyłości i charakteru relacji między rodzicami a dziećmi (niektórzy są miłośnikami kindersztuby, inni preferują relacje wręcz partnerskie), obowiązkiem rodziców jest nauczenie dzieci, by wyrażały swoje zdanie w sposób grzeczny,  z  poszanowaniem zarówno odmiennej opinii, jak i samego rozmówcy.

Naturalny element rozwoju

Pyskowanie jest zjawiskiem naturalnym, wpisanym w prawidłowy rozwój dzieci. W trudnych chwilach myśl o nim jak o czymś, dzięki czemu dziecko będzie bardziej niezależne i asertywne. Pozbądź się myśli, że to zamach na twój rodzicielski autorytet czy brak szacunku.

 

 

Urwij łeb hydrze

Za każdym razem, kiedy dziecko się unosi, tonuj je i hamuj jego zapędy – i to zanim rozkręci się na dobre. Mów, że nie pozwalasz na takie odzywanie się do ciebie; że rozumiesz, iż jest zdenerwowane, niemniej nie będziecie rozmawiać, dopóki się nie uspokoi. I koniec tematu. Dziecko na pewno szybciej przestanie odzywać się opryskliwie, jeśli zauważy, że ta metoda po prostu nie działa

Zachowaj zimną krew

Choćby nie wiem jak bardzo byłoby to trudne, nie daj się sprowokować (licz, oddychaj, wyłącz się, daj się pochłonąć wykonywanym czynnościom). Pamiętaj, że choć nie jesteś odpowiedzialna za emocje, jakie odczuwasz, za zachowanie – jak najbardziej. Panuj nad sobą i… sytuacją. Naprawdę ważny jest ton twojej reakcji – nie unoś się, nie podnoś głosu, nie daj się wciągnąć w tę grę na emocje. Twoje wypowiedzi powinny być spokojne, rzeczowe – stabilizujące. To uchroni cię przed – tak, tak – kompromitacją. W nerwach można powiedzieć coś, czego naprawdę można żałować. Po drugie twoje zachowania to lekcja wychowania w praktyce – pamiętaj, że twoje dziecko od ciebie uczy się, jak zachowywać się w różnych sytuacjach, jak reagować i działać. 

Nie odbijaj piłeczki

Mów – choćby krew ci wrzała – w sposób opanowany i kontrolowany. Nie wdawaj się w „pyskówkę”, w przeciwnym wypadku nadasz jej status akceptowalnego sposobu komunikowania się i rozwiązywania sporów. Nie dyskutuj – niech twe słowa nie będą wodą na młyn. Lepiej odmówić kontynuowania rozmowy (wyłączyć się bądź zająć swoimi sprawami) i wrócić do niej, kiedy oboje ochłoniecie, niż dać się wciągnąć w kłótnię.

Konsekwencje

Mów o konsekwencjach złego zachowania, ale nie tylko w kontekście kar (najczęściej rozumianej jako pozbawienie jakiegoś przywileju), ale i uświadom, że brzydkie odzywanie się to także sprawianie przykrości bliskim i kreowanie niezbyt fajnej atmosfery w domu.

Chwal za dobre zachowanie

Doceniaj każdą rzeczową dyskusję, sensowną argumentację, próby negocjacji bądź rozmowy – na kontrowersyjne tematy – na poziomie. Spraw, by dziecko mogło czuć się z siebie zadowolone i dumne. Mów o szacunku, ale i działaj w myśl tej wartości. Gdy dziecko wyraża swoją opinię o czymś, to – bez wątpienia – jest to dobra rzecz. Rodzice powinni chwalić je za to, zachęcać, ale i uczyć wypowiadania swego zdania z szacunkiem dla rozmówcy, z zastosowaniem ogólnie przyjętych zasad. Co więcej, także dorośli muszą szanować stanowisko dziecka. 

Czas na spokojną rozmowę

Kiedy opadną emocje, a dziecko ochłonie (i ty też), przeprowadźcie rozmowę – spokojną i rzeczową. Zapytaj, o co chodzi synowi czy córce, zadawaj pytania, ale i uważnie słuchaj. Pomóż dziecku… się poukładać. Nie tylko dowiesz się, o co chodziło, ale i nauczysz je, jak prowadzić rozmowy. 

Przyjrzyj się sytuacji 

Zastanów się, kiedy (i dlaczego) twoje dziecko jest szczególnie drażliwe i nastawione krytycznie do ciebie i świata? Może dzieje się tak rano, gdy spieszycie się do szkoły, a może po południu, kiedy jest już zmęczone? Czy dostatecznie długo śpi? Czy dobrze mu się wiedzie w szkole? Może uda ci się ustalić przyczynę, co jest szczególnie istotne, gdy dziecko dotychczas nie zachowywało się buńczucznie. Często zachowania dzieci są nie tylko kopią stylu bycia rodziców, ale także noszą ślady towarzystwa grup rówieśniczych i… oglądanych filmów. Komedie obyczajowe, porażające luzem bohaterów, ociekające sarkastycznym poczuciem humoru, choć wydają się zabawne, są jednak kiepskim wzorcem zachowań. 

Naturalny element rozwoju

Pyskowanie jest zjawiskiem naturalnym, wpisanym w prawidłowy rozwój dzieci. W trudnych chwilach myśl o nim jak o czymś, dzięki czemu dziecko będzie bardziej niezależne i asertywne. Pozbądź się myśli, że to zamach na twój rodzicielski autorytet czy brak szacunku.